Mówią, że nie dasz rady? Pokaż chujom, że się mylą.
Spowiedź.
Mimo młodego wieku znowu siedzę oglądając jakieś bezsensowne programy, w jednej ręce trzymam kieliszek napełniony czerwonym winem, zaś na drugą rękę spoglądam z nadzieją, ale nic z tego, bo przed oczami znowu ukazują mi się blizny, blizny przeszłości i teraźniejszości. W głowie znowu rodzi się myśl, która obraca się wokół pięknej żyletki, którą mogłabym sprawić sobie przyjemne uczucie, że znowu nad czymś panuje. W rzeczywistości nie panuję nad niczym, a zwłaszcza nad swoim życie. Z każdą nową myślą przypomina mi się to bardziej, przypomina mi się on, jego ostatnie spojrzenie, które było przepełnione bólem, jego ostatni oddech i jego ostatnie westchnięcie, które nie oznaczało tylko jego koniec, ale i także koniec mojego ówczesnego życia. Wiem, że nie powinnam się obwiniać za jego śmierć, bo przecież kurwa nic nie zrobiłam, wiem też, że on nie chciałby abym tak siedziała jak teraz, ale ja nie potrafię bez niego żyć. Wszyscy cholera, wszyscy mówili, że najgorszy jest pogrzeb okłamali mnie, bo najgorsze jest życie bez niego. “Go już nie ma, przestań” ile razy słyszałam już te słowa, ale jak ja mogę przestać jeżeli on umarł, a moje serce razem z nim poszło do wiecznej krainy spokoju, no powiedź jak? Przepraszam nie umiem inaczej. Podchodzę do szafki, w której trzymam żyletki, cholera nie ma już nawet jednej, nic muszę wyjść do sklepu. Jest noc, ciemność mnie przeszywa, ale dotrwam. Wchodzę do sklepu, zakupuję żyletki wzięłam aż dwa opakowania, to nic, w oczy jedynie rzuciło mi się spojrzenie kasjerki, patrzyła na mnie oczami bólu może ona też cierpi? A może po prostu zobaczyła moje blizny i zrobiło jej się przykro? Wychodzę ze sklepu, idę teraz już jestem weselsza, bo je mam, moja oaza, nadzieja, moje “ja”. Weszłam do domu, szybko zamknęłam drzwi teraz już tylko od mojego domu. Znowu zrobiło mi się żal, bo uświadomiła sobie, że już nie przywitasz mnie słowami “cześć kochanie” i nie dasz mi słodkiego buziaka. Ból stawał się coraz cięższy, aż mnie pokonał, poszłam do łazienki, z kieszeni wyciągnęłam oba pudełka żyletek. Jedno jednak schowałam do szafki, drugie otworzyłam, wyciągnęłam jedną żyletkę, usiadłam na wannę patrząc na nią zaczęłam wspominać, znowu ciebie, bo nikogo innego nie mam. Moje wspomnienia ciebie były wyraźne, przez chwilę nawet czułam ciebie przy sobie, ale to szybko ustało. Przyłożyłam żyletkę do wewnętrznej części ręki, przez chwilę nawet zastanawiałam się czy może nie wykonać cięcia na nadgarstku, ale stchórzyłam, przepraszam. Wreszcie nastał ten moment, moment ciszy wiedziałam, że to odpowiednia pora przyduszając żyletkę do skóry, przyciągnęłam ją do siebie. Rana w ręce otworzyła się, a krew wypłynęła, znowu spokój mnie ogarnął, słyszałam tylko ciszę. Znowu przystawiłam żyletkę do skóry przycisnęłam ją do niej przecinając ją i tak kilkanaście razy, aż poczułam się lepiej. Jeszcze długo tej nocy patrzyłam na krew, która nie ubłaganie wypływała z ran, które sobie sama sprawiłam. Było dobrze do czasu aż się nie położyłam do łóżku, w którym kiedyś spaliśmy razem, w którym się kochaliśmy, w którym myśleliśmy o wspólnej przyszłości, która nie była nam dana. W chwili położenia głowy na poduszkę przyszły wyrzuty sumienia, nie były same, bo zawitały w mojej głowie ze słowami “po co to robisz?”, a ja czuje się winna, bo co mam powiedzieć, przecież sama nie wiem. Rany zaczęły mnie strasznie boleć, wiem, że to nie one tylko ty, który błagasz mnie abym tego nie robiła, ale ja inaczej nie potrafię. Jak mam spełnić to jeżeli ty też nie spełniłeś mojej prośby, bo tam w szpitalu mogłeś przecież jeszcze walczyć, a ty się poddałeś i umarłeś, nie sam, bo moja dusza umarła wtedy z tobą, ja wtedy też umarłam. Te rany symbolizują mi ciebie i mnie, one są symbolem nas, naszego szczęście, którego już nie doznam, bo ciebie nie ma, a najgorsze jest to, że już nie wrócisz NIGDY. Nagle nastał spokój, w mojej obolałej głowie nastała pustka. Chyba wreszcie zasnę, ale się boje, bo wiem, że jutro nastanie to co przed chwilą się stało. Godziny znowu przestaną mieć znaczenie, moje ciało stanie się ciężarem, a psychika się podda, nastanie czas braku ciebie, który ciągle trwa, ale dopiero wieczorem każdego dnia kiedy jestem sama uświadamiam sobie, że ty już nie wrócisz. Każdy dzień bez ciebie zaczynam łzami i tak samo go kończę. Jeżeli słyszysz mój krzyk, moje prośby to proszę pomóż mi, pomóż mi to wreszcie zrobić, pomóż mi abym mogła znowu być z tobą, bo tu już nie chce żyć. Ty byłeś moim życie, a jeżeli ciebie już nie ma, to ja też nie powinna już żyć.
Kiedyś szukałam przygód w życiu, nie wiedząc, że życie jest jedną, wielką, nieustanną przygodą.
xxartpopxx asked: Okay so for the video all you have to do is talk about why you love Ellen and how she inspires you. (You can also add a personal story) Please add your name/where you are from and make the video no longer than 1-2 minutes. If you know anyone else who would be interested let them message me or pass this message along. =) email your video to bodyrevolution2013video @ gmail
ok, thank ;p



